Nazywam się Lucyna Kicińska i od 22 lat zajmuję się pomocą dzieciom i nastolatkom w trudnych sytuacjach życiowych, wspieram ich rodziców. Pracowałam z rodzinami osób zaginionych oraz z nastolatkami, które uciekały z domu: od zaniedbania emocjonalnego, przemocy, niezrozumienia, hejtu.
Stworzyłam zasady działania telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111, pracowałam jako jego koordynatorka i konsultantka. Numer 116 111 powtórzyłam miliony razy, by każda młoda osoba w potrzebie wiedziała, gdzie zadzwonić by porozmawiać z bezpiecznym, nieoceniającym dorosłym. Stworzyłam i pracowałam w telefonie dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci, gdzie wspierałam rodziców w poszukiwaniu pomocy dla dzieci i ich samych, a także wspierałam nauczycieli w podejmowaniu mądrych działań pomocowych na rzecz uczniów.
W latach 2021-25 byłam ekspertką biura ds. zapobiegania zachowaniom samobójczym, gdzie m.in. opracowałam Standardy postępowania dla szkolnych specjalistów dotyczące kontaktu z osobami w kryzysie samobójczym, po próbie samobójczej oraz w żałobie po śmierci samobójczej. W 18 miesięcy wyposażyłam ponad 15 tysięcy szkolnych specjalistów w narzędzia do wdrażania Standardów w szkołach.
Pracuję w serwisie „Życie warte jest rozmowy” świadcząc pomoc online tym, którzy są w tak głębokich kryzysach, że nie mogą się odezwać. Są wśród nich również dzieci, które doświadczyły przemocy rówieśniczej.
Pracuję w szkole, bo jak powiedziałam podczas naszego pierwszego spotkania podsekretarz Stanu w MEN Pani Paulinie Piechnie - Więckiewicz – nie marzę o bezpiecznej szkole, tylko ją tworzę.
Jestem, obok Moniki Rudnickiej i Anety Sygneckiej, współautorką 5-etapowej szkolnej procedury reagowania w sytuacji przemocy rówieśniczej, a razem z Jolantą Palmą stworzyłam Zasadę 4 x Z, która wyjaśnia jak stosować pierwszą pomoc emocjonalną.
Nie mówię tego, by chwalić się doświadczeniem zawodowowym, ale po to by jasno pokazać, że dobrze znam sytuację, z którą się mierzymy.
Dziś nie przyszłam mówić o problemie. Przyszłam rozmawiać o rozwiązaniach.
Problem przemocy rówieśniczej jest jednym z najlepiej opisanych zjawisk społecznych. Wiemy jakie są jego uwarunkowania i konsekwencje.
Mamy badania.
Mamy programy profilaktyczne oparte na dowodach naukowych.
Mamy rodziców, którzy walczą o swoje dzieci.
Mamy rosnącą liczbę szkolnych specjalistów.
Mamy działania MEN, MC, MRPIPS, Rzeczniczki Praw Dziecka, IBE, ORE i NASK.
Mamy Standardy Ochrony Małoletnich.
Mamy reformę systemu edukacji.
Mamy programy profilaktyczno-wychowawcze w każdej szkole.
Mamy rozwijający się model opieki środowiskowej w psychiatrii.
Mamy fantastyczne działania organizacji pozarządowych – tych największych, ogólnopolskich zebranych na dzisiejszej Komisji i tysięcy działających lokalnie.
Mamy linie pomocowe.
Mamy otwarte konkursy ofert.
Mamy kampanie społeczne.
Mamy tysiące interwencji realizowanych codziennie w szkołach.
Mamy ludzi.
Mamy wiedzę.
Mamy wolę zmiany.
Dlaczego więc, skoro jest tak dobrze, to jednak jest tak źle?
Bo obok wiedzy, badań, wysokoewaluowanych działań mamy także:
I. CHAOS NARRACYJNY I SPOŁECZNY
Wielogłos oparty na źle rozumianej wolności słowa – sytuację, w której poziom pewności wypowiedzi bywa odwrotnie proporcjonalny do poziomu wiedzy
Społeczną zgodę na debatę zamiast działania:
– niekończące się spory o definicje
– poszukiwanie winnych zamiast rozwiązań
– tkanka społeczna przesycona przemocą
– unieważnianie cierpienia, ponieważ doświadczają go dzieci.
Mamy rozproszenie odpowiedzialności i relatywizację problemu
II. RODZICÓW POZOSTAWIONYCH BEZ NARZĘDZI
– reagujących lękiem
– reagujących wycofaniem i ucieczką
– blokujących interwencje pomocowe szkoły
III. SZKOŁĘ BEZ SPÓJNYCH RAM SYSTEMOWYCH W KONTEKŚCIE ZAPOBIEGANIA PRZEMOCY RÓWIEŚNICZEJ I DBANIA O DOBROSTAN UCZNIÓW
Brakuje jednolitych standardów postępowania i procedur, które wyjaśniałyby kiedy, kto, dla kogo i co robi, również poza systemem oświaty
Mamy przemęczonych nauczycieli, nieprzygotowanych w toku studiów do zapobiegania przemocy i udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej
Mamy niewystarczającą współpracę systemu oświaty i systemu ochrony zdrowia.
Mamy medykalizację szkoły.
IV. POZORNE LUB NIESKUTECZNE ROZWIĄZANIA
Mamy dobre intencje, a złą profilaktykę:
– masowe działania profilaktyczne adresowane do setek uczniów na raz są wciąż realizowane i promowane, mimo istniejących od dziesiątek lat dowodów naukowych wskazujących na ich nieskuteczność
– programy uniemożliwiające realną interwencję szkoły i odsuwające dziecko od bezpośredniego kontaktu ze specjalistą przez promocję anonimowych zgłoszeń przemocy w placówkach oświatowych,
– szkolenia na których nauczyciele dowiadują się, że w działaniach profilaktycznych powinni sięgać po techniki terapeutyczne
Mamy działania, które dają poczucie reakcji, ale nie zmieniają skali zjawiska.
V. PRZESTRZEŃ CYFROWĄ PRZESYCONĄ PRZEMOCĄ
– mamy algorytm ułatwiające dostęp do treści promujących przemoc, samookaleczenia, zaburzenia odżywiania, jednocześnie blokujące dostęp do treści pomocowych
– mamy debatę o wieku dostępu do pornografii, obrazów przemocy, śmierci czy podżegania do samobójstwa, zamiast systemowych rozwiązań wobec treści, które bez względu na wiek odbiorców są szkodliwe
VI. BIERNOŚĆ I PRZERZUCANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI NA DZIECI
Mamy dzieci – świadków przemocy
– którzy biorą na siebie zbyt dużo, nie ujawniając przypadków przemocy rówieśniczej dorosłym
– którzy nie reagują, bo to „nie ich sprawa”
– którzy nie reagują z lęku, że staną się ofiarami
Mamy obwinianie ofiar
– bo „sam się prosił”
– bo „może się bronić”
– bo „jest irytujący”
– bo „dobrze się uczy, to więc normalne, że będzie ofiarą”
Mamy dorosłych, którzy z lęku i niewiedzy wspierają takie postawy.
_______________________________________________________________________
Nie mamy wieloletniej i wielowymiarowej strategii przeciwdziałania przemocy rówieśniczej.
Nie mamy wystarczającej koordynacji działań.
Nie mamy jednego miejsca odpowiedzialności.
Nie mamy spójnego systemu. I nigdy go nie mieliśmy.
Działamy silosowo. A ze wszystkich badań wiemy, że silosowe podejście nie jest efektywne.
Dlatego jestem tu dziś, by budować system.
System oparty na trzech filarach:
Pierwszy filar to rodzice.
Rodzice są najważniejszym czynnikiem ochronnym w życiu dzieci. To oni, od wczesnych lat życia dzieci mogą wspierać ich odporność psychiczną, mogą być pierwszymi interwentami w sytuacji zauważenia problemu. Dziś często są pozostawieni sami sobie. Otwarcie proszą - również na komisjach – o system, przejrzyste procedury, edukację, o wsparcie.
Potrzebujemy powszechnego, systemowego programu edukacyjnego adresowanego do rodziców: jak wspierać odporność psychiczną, jak zapobiegać i jak rozpoznawać problemy w życiu dziecka, jak reagować, jak współpracować ze szkołą i z systemem ochrony zdrowia.
Drugi filar to standardy.
Każda szkoła w Polsce powinna działać według jednolitych, opartych na dowodach naukowych Standardach postępowania dotyczących zapobiegania i reagowania na sytuacje trudne, w tym zapobiegania i reagowania na przemoc rówieśniczą. Brak jasnych standardów, również w innych grupach zawodowych powoduje, że szkoła dźwiga więcej, niż powinna.
Trzeci filar to kompetencje.
Przygotowanie konkretnych grup zawodowych do zapobiegania i reagowania na problemy dotyczące dzieci i młodzieży, w tym na przemoc rówieśniczą, to kwestia kluczowa. Rozwijanie umiejętności świadczenia pierwszej pomocy emocjonalnej musi być elementem systemowym, a nie fakultatywnym szkoleniem.
Aby system działał, potrzebuje koordynacji
Potrzebujemy międzyresortowej odpowiedzialności i wieloletniej strategii, która przetrwa zmiany polityczne.
Dlatego apeluję do Prezesa Rady Ministrów o powołanie Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży oraz o rozpoczęcie prac nad wieloletnią, multisektorową strategią bezpieczeństwa dzieci i młodzieży.
Z harmonogramem, budżetem i miernikami skuteczności.
Obecne działania są niepełne i rozproszone, a brak jednego ośrodka koordynacji obniża ich skuteczność i zwiększa koszty. Brak systemu jest droższy niż jego budowa. Wiemy z badań i doświadczeń innych krajów, że koszty interwencji kryzysowych, hospitalizacji i długofalowych konsekwencji przemocy wielokrotnie przewyższają koszty profilaktyki.
A życie ludzkie – jest bezcenne.
Nie chodzi o kolejną kampanię.
Nie chodzi o kolejne konkursy ofert.
Nie chodzi o kolejne inicjatywy organizacji pozarządowych.
Chodzi o architekturę państwa.
Za obecną sytuację nie odpowiada jeden rząd.
Ale ten rząd może rozpocząć realną zmianę.
Mamy wiedzę.
Mamy wysokoewaluowane praktyki.
Mamy dowody naukowe.
Nie mamy tylko systemu.
I wierzę, że właśnie po to dziś tu jesteśmy – by zacząć budować SYSTEM. Bo nie mamy więcej czasu do stracenia.
Dziękuję.